Ptaki nie lubią być fotografowane. Kiedy kupiłam mój pierwszy aparat cyfrowy i poszłam go wypróbować, natknęłam się na stado trznadli, buszujących w stosie zwiezionych z pola łętów. Zwolniłam. Ostrożnie uniosłam aparat do oka i idę, krok za krokiem, powooli. Ptaki jakby mnie nie widziały. Ujęcia idealne, z trzech metrów, a ja nie mogę nacisnąć spustu migawki. Cofnęłam się do domu po instrukcję obsługi. Acha. Już wiem, w czym rzecz. Wracam. Znów podchodzę, pomału... i jakieś pół metra, zanim naciśnięcie migawki miałoby w ogóle sens, całe stado podrywa się do lotu. Ptaki zawsze wiedzą, czy mam ze sobą aparat i jaki nałożyłam akurat obiektyw - jeśli np. do makro, nie wahają się podlatywać całkiem blisko.
No cóż. Próbuję je fotografować na tych narzuconych mi warunkach. Często przez okienną szybę, która potrafi skutecznie zniwelować zalety dobrego obiektywu. Zdjęcia wychodzą nieostre, jakby zamglone.
I kiedyś odkryłam, że ptaki przecież takie są - zawsze w ruchu, zawsze przysłonięte jakimś listkiem czy gałązką, schowane w cieniu, bo jeśli szukają słońca, to na chwilę. Nie rzucają się w oczy, nie wyodrębniają z tła.
Nie twierdzę, że moje zdjęcia są lepsze, bo rozmazane. Wręcz przeciwnie. Wciąż marzy mi się przynajmniej jedno doskonałe technicznie ujęcie, gdzie ostre jest to, co ma być ostre, rozmyte, co ma być rozmyte. Do tego świetna kompozycja i urzekająca gra barw. Marzy mi się zdjęcie nadlatującej ku mnie z lasu sikorki: błękitnawa kuleczka rośnie, widać już mgiełkę skrzydeł, dziobek, oczy, a ja naciskam migawkę tuż zanim sikorka zauważy, że stoję na tarasie, i zmieni kierunek lotu, by ostatecznie usiąść na brzozie czy dachu i niecierpliwie poczekać, aż sobie pójdę.
Nie, nie uważam, że moje zdjęcia są lepsze, ale przestałam się ich wstydzić. Ptaki są niewidoczne; ruchliwe, wiecznie czymś zajęte, wtopione w tło. I żadne pojedyncze zdjęcie tego nie odda.
Czasem ktoś mnie pyta: "gdzie ty to widziałaś? gdzie byłaś?". Najczęściej w domu. Po prostu wyjrzałam przez okno. I wcale nie trzeba mieszkać głęboko w lesie.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |